XI konkurs „Najpiękniejsza Mama i Córka” – bilety na finał już w sprzedaży

May 13th, 2003

Po sobotnich eliminacjach, wybory „Najpiękniejszej Mamy i Córki 2003” weszły w fazę przygotowań do finału. W wystawnej gali, która odbędzie się 26 maja (Dzień Matki), weźmie udział 14 par. Która z nich zwycięży i odjedzie do domu nowiuteńkim, czerwonym daewoo matizem, który jest główną nagrodą w konkursie organizowanym przez „Express Ilustrowany” już po raz jedenasty? Autko już od dziś można podziwiać w pasażu Galerii Łódzkiej.

W przeciwieństwie do eliminacji, które przebiegały przy drzwiach zamkniętych, koncert finałowy odbędzie się z udziałem publiczności. Widzów czeka pyszna zabawa. Zachętą niech będą nie tylko wyjątkowa uroda finalistek, które w ten wieczór zaprezentują się w strojach sportowych, sukniach wieczorowych i kostiumach kąpielowych, ale też dodatkowe atrakcje. Koncert poprowadzi Robert Janowski, piosenkarz, aktor i gospodarz teleturnieju „Jaka to melodia?”, który wystąpi także z krótkim recitalem.

Ponieważ zaś finał odbędzie się w halach firmy „W&W” na terenie Łódzkiego Centrum Filmowego, gdzie nakręcono niejeden z polskich kinowych hitów, nie zabraknie też niespodzianek filmowych. Jakich, tego jeszcze nie zdradzimy.

Bilety na galę w cenie 20 złotych są już od wczoraj do nabycia w biurach ogłoszeń „Expressu Ilustrowanego”, przy ul. ks. Skorupki 17/19, przy ul. Sienkiewicza 3/5 oraz przy ul. Piotrkowskiej 94.

Choć do finału pozostały jeszcze dwa tygodnie, zainteresowanie koncertem jest tak duże, że pierwsze wejściówki już zostały sprzedane. Kto chciałby sobie zagwarantować miejsce na widowni, powinien się pośpieszyć.

Autor artykułu: (pij)

Nowy Carrefour?

May 10th, 2003

Przy ul. Zgierskiej 104, w samym środku osiedla im. Jagiełły Carrefour chce wybudować swój hipermarket. Prezydent Łodzi nie chce o tym słyszeć.

Jerzy Kropiwnicki już zapowiedział, że wyda negatywną opinię na temat tych zamiarów. O taką opinię zwracają się do samorządu wszystkie firmy planujące większe inwestycje na terenie gminy.

– Ta lokalizacja ma już negatywne opinie dwóch organizacji kupieckich – mówi Kajus Augustyniak, rzecznik prezydenta.
Kolejny market Carrefoura ma mierzyć ponad 2 tys. metrów kwadratowych powierzchni handlowej i miałby być zlokalizowany prawdopodobnie na terenie dawnych zakładów Chemiskóru, po których obecnie pozostały rozgrabione i niszczejące resztki budynków.

Francuska firma przed kilku laty długo walczyła o pozyskanie gruntów przy skrzyżowaniu ul. Zgierskiej i al. Sikorskiego na Radogoszczu.

Autor artykułu: (kow)

Łodzianka ofiarą słonicy

May 10th, 2003

21-letnia łodzianka Anna A., którą we wrocławskim Zoo poturbował 5-tonowy słoń, tylko cudem uniknęła śmierci przez zmiażdżenie. Teraz jest pod opieką lekarzy. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Prawdopodobnie już w poniedziałek opuści szpital we Wrocławiu.

Do wypadku doszło, kiedy niefrasobliwa dziewczyna sforsowała barierkę i weszła na korytarz dzielący dwa wybiegi dla słoni. Wtedy słonica „Birma” chwyciła ją za nogę i wyrzuciła w powietrze. Łodzianka nie jest pierwszą ofiarą słonicy. Wcześniej zwierzę zabiło swojego opiekuna.

Do zdarzenia doszło w czwartek około godz. 18, tuż przed zamknięciem ogrodu. Anna A. sforsowała barierkę o wysokości 110 cm i weszła na korytarz dzielący dwa wybiegi dla słoni.

Zlekceważyła fakt, że w tym miejscu mogą znajdować się tylko pracownicy ogrodu. Nagle 30-letnia słonica Birma trąbą chwyciła dziewczynę za nogę. Uniosła Annę A. i potrząsała nią, próbując wciągnąć na wybieg.
Dziewczyna upadła i znów znalazła się na zewnętrznym korytarzu. To uratowało jej życie.

– Gdy intruz wtargnie na wybieg rozzłoszczonego słonia zwierzę zwykle chwyta go, rzuca nim o ziemię i depcze – mówi Antoni Gucwiński, dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego we Wrocławiu. – Dziewczyna wykazała się brakiem wyobraźni. Na wybiegu znaleźliśmy fragment jej buta i spinkę do włosów.

Pracownicy zoo jeszcze przed wypadkiem zwrócili uwagę na trzech młodych mężczyzn i dziewczynę, zachowujących się dość swobodnie m.in. przed klatką z lwami. Jednak dopiero, gdy zobaczyli zapłakaną dziewczynę biegnącą w stronę wyjścia, dowiedzieli się o dramatycznym wydarzeniu.

– Wtedy chłopak poturbowanej poinformował ich, że już wezwał pogotowie. Pomoc nadeszła szybko – relacjonuje dyrektor zoo.

21-latka trafiła na oddział chirurgii Szpitala im. Babińskiego we Wrocławiu. Ma ogólne potłuczenia, m.in. okolic karku, klatki piersiowej i brzucha.

– Stan pacjentki jest dobry. Na razie nie stwierdziliśmy wewnętrznych obrażeń, ale jeszcze przez co najmniej dwa dni powinna ona pozostać pod obserwacją – twierdzi lekarz dyżurny.

Prawdopodobnie przyczyną dramatycznego zdarzenia była lekkomyślność łodzianki. Wstępne ustalenia policjantów wykluczyły winę pracowników zoo.

Słonica Birma jest we Wrocławiu od 1973 roku. Uchodzi za spokojną, choć przed 5 laty spowodowała śmierć pracownika ogrodu.

– Jednak to on nie zachował środków ostrożności, gdy sprzątał pomieszczenie słonicy. Nie wyprowadził zwierzęcia i został przez nie przygnieciony do ściany – wspomina Antoni Gucwiński.

*****

– W Łodzi taki incydent nigdy się nie wydarzył – mówi zaszokowany wypadkiem Włodzimierz Stanisławski, zastępca dyrektora łódzkiego zoo. – W tym roku, dla poprawy bezpieczeństwa, o dodatkowy metr przesunęliśmy barierkę odgradzającą wybieg słoni, aby zwierzęta nikogo nie dosięgnęły trąbą. Nasi pracownicy na okrągło pilnują porządku, ale zdaję sobie sprawę, że jeśli zwiedzający chce doprowadzić do wypadku to trudno go zatrzymać. Dlatego apeluję o rozwagę i niezbliżanie się do zwierząt.

Autor artykułu: (pol)

Lech M. wrócił do aresztu

May 9th, 2003

W świetle telewizyjnych kamer i błysku reporterskich fleszy przed łódzkim Sądem Rejonowym miał rozpocząć się wczoraj proces w korupcyjnej sprawie, w której główną rolę – według oskarżenia – odegrał były dyrektor łódzkiej Izby Skarbowej, 57-letni Lech M.

Konwój policyjny dowiózł go na czas z aresztu przy ul. Smutnej, sześciu pozostałych oskarżonych, odpowiadających z wolnej stopy, stawiło się do sądu . Wśród nich ksiądz Piotr T., który swego czasu zyskał tytuł „Łodzianina Roku”.

Zabrakło tylko obrońcy oskarżonego Jerzego N. (z Gdańska). Adwokat nadesłał do sekretariatu wydziału zwolnienie lekarskie, potwierdzone przez biegłych sądowych. Taką informację przekazała procesowym stronom sędzia Anna Starczewska-Jeromin, a ponieważ klient nieobecnego adwokata nie zgodził się na żadne zastępstwo, sprawa została odroczona do 29 maja.

Wcześniej – 21 maja – odbędzie się posiedzenie niejawne, na którym sąd rozpatrzy wnioski złożone przez obrońców Jerzego N. i Bogdana Z. o umorzenie postępowania wobec ich klientów.
O sprawie zaczęło być głośno, kiedy po mieście rozeszła się wieść o aresztowaniu dyrektora Izby Skarbowej w Łodzi. 29 sierpnia ub. r. wczesnym rankiem został zatrzymany w swoim domu przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego, a następnie decyzją sądu aresztowany. Zarzut główny: łapówki i zatajenie majątku.

Śledztwo trwało osiem miesięcy. Z końcem marca Prokuratura Okręgowa w Łodzi skierowała do łódzkiego Sądu Rejonowego akt oskarżenia. Objęto nim siedem osób. Listę otwiera Lech M.

Oskarżonemu postawiono kilka zarzutów. Najważniejszy dotyczy przyjęcia łapówki w kwocie 178 tysięcy złotych. Była ona ukryta w skomplikowanych transakcjach kupna – sprzedaży dwóch działek, zawieranych z udziałem dwóch biznesmenów.

Jednym z nich był właściciel znanej firmy produkującej klej i suwaki, Krzysztof G. Według prokuratury, przysporzył on dyrektorowi skarbówki korzyść majątkową w kwocie 87 tysięcy złotych. W zamian liczył na przychylne spojrzenie w sprawach podatkowych swojej firmy. Krzysztof G. i drugi biznesmen odpowiedzą przed sądem za wręczenie łapówek.

Kiedy Lechowi M. zaczął się palić grunt pod nogami, przepisał na swą 8-letnią córkę dom wart 700 tys. złotych, a luksusowe auto notarialnie przekazał żonie. Tym sposobem uniemożliwił prokuraturze zajęcie majątku na poczet ewentualnej kary finansowej.

Pozostałym czterem osobom zarzuca się pomoc w przekazaniu „wziątek”. Jest wśród nich Jadwiga P., emerytka, która odegrała rolę tzw. słupa. Jest też wspomniany ksiądz Piotr T., który pojawił się wczoraj w sądzie po cywilnemu. Tylko koloratka wyznaczała jego status. Ksiądz, oczekując na proces, nie chciał rozmawiać z dziennikarzami: – Proszę zrozumieć, to dla mnie bardzo przykra sprawa.

Ukrywał się też przed reporterami Krzysztof G. Zaszył się na końcu korytarza i na salę rozpraw wszedł w ostatniej chwili.

Autor artykułu: (st)

Rencistka odzyskała kamienicę

May 7th, 2003

Danuta Tunicka, rencistka z Warszawy, z dnia na dzień została milionerką dzięki odzyskaniu kamienicy przy ul. Piotrkowskiej 108 w Łodzi. Walczyła o nią 10 lat. Według szacunków biegłych dom jest wart około 2 mln złotych.

Kamienica przy Piotrkowskiej 108 to osławione w Łodzi miejsce. Przylega do pasażu Schillera. W budynku znajduje się kawiarnia i restauracja Hort-Cafe, wiele lat znajdowała się tu siedziba biur Urzędu Miasta. Na pierwszym piętrze jest nadal mała sala posiedzeń Rady Miejskiej.

– Ten dom od ponad stu lat należał do naszej rodziny Ende, która przyjechała z Austrii już po wojnach napoleońskich, osiedliła się w Łodzi i inwestowała w przemysł włókienniczy – opowiada Danuta Tunicka.

– W 1952 roku zostaliśmy wywłaszczeni, a babcię – ostatnią lokatorkę domu – wyrzucono na bruk. Przez 40 lat nie mieliśmy szans na odzyskanie kamienicy.

Pani Danuta jest ostatnim żyjącym w Polsce spadkobiercą rodziny Ende. Drugim jest jej 80-letnia ciotka, od pół wieku mieszkająca w Kanadzie. Pierwsze starania o odzyskanie domu zaczęły się10 lat temu.

Od tamtego czasu urzędnicy i prawnicy zapisali tysiące stron dokumentów. Pierwszy raz urzędnicy zdecydowali o zwrocie kamienicy prawowitym właścicielkom w 1995 roku.

Potem kolejne decyzje uchylały lub przywracały poprzednie rozstrzygnięcia. Dopiero w ubiegłym roku zapadła ostateczna decyzja. Kamienica wraca do spadkobierców.

– Ale bez trzech mieszkań, które gmina zdążyła sprzedać lokatorom i bez 200-metrowego lokalu, w którym jest w tej chwili Mała Sala Posiedzeń Rady Miejskiej, a było tam mieszkanie babci.

Danuta Tunicka nadal żyje z 500-złotowej renty. Właścicielowi kawiarni Hort-Cafe pozostawia czynsz taki, jaki brała gmina. Najemcom mieszkań na piętrach, chociaż są tu wszystkie wygody, ustaliła stawki takie jak dla lokatorów komunalnych. Od wielu miesięcy walczy z urzędem o pełne rozliczenie kosztów budynku za ubiegły rok. Na wielkie zyski nie liczy, ale ma jedno marzenie: kupić własne mieszkanie, bo to które miała sprzedała, by opłacić koszty 10-letniego procesowania się z władzami Łodzi.

Autor artykułu: Krzysztof Zając

Radni ujawnili swoje majątki

May 7th, 2003

Gdzie pracują miejscy radni, ile zdołali zgromadzić oszczędności, czego się dorobili? Wszystkie informacje na ten temat musieli wpisać do swych oświadczeń majątkowych.
Oto co zawarli w nich szefowie czterech istniejących w Radzie Miejskiej klubów.

Władysław Skwarka, przewodniczący klubu radnych SLD zgromadził na rachunku bankowym 3800 zł i 28500 zł na rachunku mieszkaniowym. Ma spółdzielcze, lokatorskie mieszkanie o powierzchni 42,5 metra i 408-metrową działkę. Jest dyrektorem łódzkiego oddziału Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

W ubiegłym roku zarobił tu 52000 zł. Z umów zleceń – 10800 zł. Do opodatkowania miał 935 zł z diet radnego (większość diety jest wolna od podatku – przyp. red.).

Władysław Skwarka ma też 490 udziałów w spółce Ewy Skwarki – Wojewódzkim Uniwersytecie Robotniczym. Do swego oświadczenia wpisał alfę romeo 146, wartą 30000 zł.

Paweł Frankowski, przewodniczący klubu radnych Samoobrony nie ma oszczędności w złotówkach, w walucie obcej ani papierów wartościowych. Jest współwłaścicielem 221-metrowego domu w budowie za 350000 zł i działki (1422 metry kw.) wartej 150000 zł oraz działki o powierzchni 2800 metrów kw. Jest właścicielem firmy zajmującej się wynajmem oraz współwłaścicielem przedsiębiorstwa PPHU.

W profilu działalności gospodarczej wpisał dziewiarstwo, handel i wynajem. Z tego tytułu miał w 2002 roku 87111 zł dochodu. Pobiera dietę radnego w wysokości 2405 zł miesięcznie. Ciąży na nim kredyt uzyskany od osoby prywatnej w wysokości 120000 zł.

Waldemar Krenc, przewodniczący klubu radnych ŁPO jest współwłaścicielem 19000 zł oszczędności, 800 sztuk obligacji i akcji pięciu spółek giełdowych wartych łącznie 126000 zł, mieszkania o pow. 61,9 m kw. wartego 100000 zł, gospodarstwa rolnego (7,7 ha) za11000 zł i działki (4000 zł). Ma udziały w spółce Kyungbang Fonica. Jest członkiem Rady Nadzorczej KTF Viafer w likwidacji. W 2002 roku z tytułu sprawowanej funkcji szefa ZR „Solidarności” zarobił 53718 zł, za zasiadanie w Radzie Nadzorczej widzewskiej spółdzielni mieszkaniowej Bawełna – 9120 zł, a w Radzie Nadzorczej WUKO SA – 11235 zł.

Z Sejmiku otrzymał 4516 zł, a z diet radnego Rady Miejskiej do opodatkowania oddał 125 zł.

Adam Stefan Lepa, przewodniczący klubu radnych Ligi Polskich Rodzin ma zaoszczędzone w kasie mieszkaniowej Banku Przemysłowo-Handlowego 37980 zł, a na książeczce mieszkaniowej Powszechnej Kasy Oszczędności BP około 12000 zł wraz z premią.

Ma też ubezpieczenie na życie z funduszem inwestycyjnym, którego wartość określił na kwotę 4300 zł.
Do końca ubiegłego roku pracował w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim, gdzie zarobił 21755 zł. W Radzie Miejskiej otrzymał 26721 zł diet. W sądzie dochodzi kwoty 24000 zł. W rubryce ruchomości warte powyżej 10000 zł wpisał dwa auta: lanosa z 1998 roku i seata leon 1,9 TDi z 2001 roku.

Autor artykułu: (kow)

Monika trafi do rodziny zastępczej

May 7th, 2003

11-letnia Monika N., której rodzice są oskarżeni o dzieciobójstwo, zostanie oddana pod opiekę rodzinie zastępczej. Takie postanowienie wydał IX Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego dla Łodzi Śródmieścia. Znani są już przyszli opiekunowie, którzy mają ją odebrać ze szpitala w przyszły poniedziałek.

– Sąd zdecydował, że małoletnia Monika N. zostanie umieszczona w rodzinie zastępczej, pełniącej rolę pogotowia opiekuńczego, dla zapewnienia jej właściwej opieki – mówi sędzia Agata Mistrzak, przewodnicząca IX Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego dla Łodzi Śródmieścia.

– Będzie tam przebywać do zakończenia prawomocnego postępowania w sprawie pozbawienia władzy rodzicielskiej Jadwigi i Krzysztofa, małżonków N. Potrwa to miesiąc lub dwa.

Biorąc pod uwagę tragiczne okoliczności, najlepiej byłoby gdyby małoletnia Monika trafiła na stałe do rodziny zastępczej, która ma umiejętności psychoterapeutyczne. Jej nowym opiekunom przyjdzie się zapewne zmierzyć z trudnymi problemami. Tymczasem dziewczynka dochodzi do siebie w szpitalu im. Korczaka.

– Mała Monika jest już zupełnie innym dzieckiem niż była kilkanaście dni temu – mówi prof. Krzysztof Zeman, kierownik Kliniki Chorób Dzieci i Immunologii Wieku Rozwojowego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

– Jest uśmiechnięta, chętnie bawi się z koleżankami, uczęszcza na zajęcia szkolne prowadzone w szpitalu, które są jej bardzo potrzebne, gdyż słabo pisze i czyta. Psycholog potwierdza, że z dzieckiem można nawiązać coraz lepszy kontakt.

Dziewczynka została dokładnie przebadana, jest w dobrej kondycji zdrowotnej, nie bierze żadnych leków, ma świetny apetyt. Wygląda znakomicie, ubrana jest efektownie. Zadbała o to Polka, mieszkająca w Holandii, która sprezentowała Monice zestaw ładnych ubrań i dziewczęcą biżuterię.

Autor artykułu: (ew)

Łódzki 2 maja – Dziś wiele instytucji zrobiło sobie wolne

May 2nd, 2003

Zgodnie z kodeksem pracy, 2 maja jest w nich albo wolny od pracy, albo zostanie odpracowany w innym terminie.

* Urząd Miasta Łodzi (razem z delegaturami), Łódzki Urząd Wojewódzki, Urzędy Skarbowe, Inspekcje: Handlowa i Pracy będą zamknięte.
* W Urzędach Stanu Cywilnego w godzinach 10.00 – 12.00 czynne są referaty zgonów.

* Zakład Ubezpieczeń Społecznych pracuje w godz. 8.00 – 15.00.

* Biura Obsługi Klienta Łódzkiego Zakładu Energetycznego są czynne od 9.00 do 14.00.

* Od 9.00 do 14.00 otwartych jest 30 Urzędów Pocztowych (te co zwykle w soboty). Całą dobę działa Urząd Pocztowy nr 1 przy ul. Tuwima 38).

* Większość hipermarketów pracuje bez zmian. Galeria Łódzka będzie otwarta w godz. 9.30 – 21.00. Wiele małych sklepów, m. in. na ul. Piotrkowskiej, zarządziło przerwę na długi weekend. Central i Central II będzie otwarty w zwykłych godzinach.

* Autobusy i tramwaje kursują dziś według sobotnich rozkładów jazdy.

Czynnych dziś będzie 14 miejskich przychodni.

* ZOZ Łódź – Bałuty 8.00 – 12.00;

* ZOZ Łódź – Polesie 7.00 – 20.00;

* ZOZ Łódź – Śródmieście 8.00 – 12.00;

* ZOZ Łódź – Widzew 8.00 – 20.00;

* ZOZ Łódź – Palma, ul. Rewolucji 1905 r. 37/39, 8.00 – 19.00;

* ZOZ Łódź – Palma, al. Politechniki 44, 8.00 – 14.00;

* Miejska Przychodnia “Batory” 8.00 – 20.00;

* Miejska Przychodnia “Chojny” (ogólna) 8.00 – 14.00, (dziecięca) 9.00 – 13.00;

* Miejska Przychodnia “Chrobry” 7.00 – 18.00;

* Miejska Przychodnia “Dąbrowa” 8.00 – 12.00;

* Miejska Przychodnia “Nowe Rokicie” 8.00 – 12.00;

* Miejska Przychodnia “Odrzańska” 7.00 – 20.00;

* Miejska Przychodnia “Tatrzańska” 9.00 – 13.00;

* Miejska Przychodnia “Lecznicza” 8.00 – 20.00.

Autor artykułu: (mr), (mal)

XI konkurs “Najpiękniejsza Mama i Córka”

May 2nd, 2003

Grono uczestniczek konkursu ,Najpiękniejsza Mama i Córka” powiększa się z każdym dniem. Do środy zapisaliśmy już 24 pary.

Dziś również przyjmujemy zgłoszenia. Po weekendzie wznowimy je od poniedziałku. Na zgłoszenie się do zabawy pozostanie jeszcze pięć dni, bo listę kandydatek zamykamy 9 maja.

Violetta Matusiak z córką Eweliną chcą spróbować swoich sił w konkursie, bo nigdy wcześniej nie brały udziału w podobnych wyborach. Mają nadzieję dobrze się bawić i zawrzeć nowe znajomości. Pani Violetta prowadzi sklep przemysłowo – drogeryjny, Ewelina uczy się w III klasie gimnazjum nr 13.

Małgorzata Stawińska z córką Moniką Głogowską zdecydowały się na udział w “Najpiękniejszej Mamie i Córce”, bo chcą przeżyć w życiu coś nowego, zakosztować przygody i rozrywki. Uwielbiają psy, szczególnie własnego jamnika Aksia. Pani Małgorzata pracuje w Sądzie Rejonowym w Łodzi, a Monika uczy się w Prywatnym Liceum Ogólnokształcącym nr 9.

Krystynę Gendek na konkurs namawiały wszystkie trzy córki. Do pary mamie wytypowały najmłodszą – Magdalenę. “Córki kocham jak matka, traktuję jak przyjaciółka i staram się być ich kumplem” – mówi o swoich pociechach pani Krystyna, która jest księgową. Magda uczy się w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 12. Mirosława Oraczyńska z córką Kariną chcą się w “Najpiękniejszej Mamie i Córce” przede wszystkim dobrze bawić. Ciekawi je to nowe przeżycie. Choć mieszkają osobno (mama w Głownie, córka w Łodzi), dzwonią do siebie kilka razy dziennie. Wakacje spędzają na wędrówkach po Karkonoszach. Pani Mirka jest specjalistą ds. kadr i administracji, a Karina asystentką prezesa jednej z łódzkich firm.

Jolanta Karaźniewicz z córką Emanuelą mieszkają w Kobyłce pod Warszawą. Brały już udział w ubiegłorocznym konkursie. Tak im się podobało (zajęły III miejsce), że postanowiły ponownie przeżyć wspólnie tę przygodę. Marzą o podróży dookoła świata…

Na mamy i córki chcące wziąć udział w konkursie czekamy dziś, a później od poniedziałku do piątku w godz. 13 – 16 w redakcji “Expressu Ilustrowanego” (ul. ks. Skorupki 17/19, I piętro). Przypominamy, że jedynym warunkiem uczestnictwa w zabawie jest wiek córek, które na dzień finału (czyli 26 maja br.) muszą mieć ukończone 16 lat. Zapraszamy!

Autor artykułu: (pij)

Pochód na ul. Piotrkowskiej

May 2nd, 2003

Kilkuset członków i sympatyków SLD oraz parlamentarzyści i radni z tego ugrupowania przemaszerowali wczoraj ul. Piotrkowską w pierwszomajowym pochodzie. Obchody Święta Pracy rozpoczęły się w pasażu Schillera, skąd wyruszyła manifestacja po krótkich przemówieniach działaczy SLD. Jej uczestnicy w rytmie nadawanym przez orkiestrę dętą pocztowców dotarli do pl. Wolności. Pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki złożone zostały wieńce.

Pierwszomajowe uroczystości zorganizowane przez SLD zakończył piknik na Starym Rynku. Obchody przebiegały spokojnie.

Jedynie w drodze do pl. Wolności pochód mijał transparenty rozwinięte przez przeciwników rządu Leszka Millera oraz Unii Europejskiej.

Autor artykułu: (mr)