Kropaszenko, Pampers i inni…


Pampers – tak na wojewodę łódzkiego Krzysztofa Makowskiego mówią partyjni koledzy. Przydomek ten przylgnął do niego od czasu, kiedy jest szefem Zarządu Wojewódzkiego SLD. Wcześniej, kiedy został wojewodą był Makosiem.

– Nie wiedziałem, że nazywają mnie Pampersem – mówi wyraźnie rozbawiony Krzysztof Makowski. – Nie zamierzam się obrażać. Mój syn chodzi w pampersach.

Prezydent Jerzy Kropiwnicki ma kilka przydomków. Mówi się o nim Kropidło lub Kropielnicki, nawiązując do jego orientacji światopoglądowej i politycznej. Ma też przydomek Kropaszenko albo Kropa.

Mieczysław Teodorczyk, marszałek województwa łódzkiego chlubi się charakterystyczną brodą i wąsami – dlatego zyskał sobie określenie Lenin. Koledzy skracając nazwisko mówią też na niego Teodor.

– Nie ma nic złego w tych przezwiskach – mówi Mieczysław Teodorczyk. – Każdy ma jakiś przydomek związany z nazwiskiem, wyglądem lub zachowaniem.

Sylwester Pawłowski, przewodniczący Rady Miejskiej zyskał najpierw niezbyt pochlebny przydomek Kudłaty. Później radny SLD zamienił go na Śpiocha – zdarzyło mu się przysnąć na naradzie.

Tapir, Mały lub jak kto woli Pynczek to poseł Andrzej Pęczak.

Krzysztof Jagiełło, były prezydent, szef organizacji miejskiej SLD to Najwyższy lub Król.

Zawsze coś do powiedzenia ma cioteczka Jily, czyli posłanka Alicja Murynowicz.

W zamiłowaniu do długich wywodów, dotrzymuje jej kroku Kataryna lub Słowotok. Takie, niezbyt przyjazne określenia, przypadły posłance z Platformy Obywatelskiej, Iwonie Śledzińskiej-Katarasińskiej.

Gdy wymaga tego sytuacja, można oprzeć się o Drzewo. To przezwisko jeszcze z czasów szkolnych posła Mirosława Drzewieckiego.

Swojego zdania i koloru fryzury broni do upadłego Ruda, albo Piękna, czyli posłanka SLD Elżbieta Jankowska. Koledzy mówią tak o niej z sympatią, bo od co najmniej 10 lat ma włosy ufarbowane na rudo.

Za upór w dochodzeniu w sprawie toalet podczas przesłuchania w tzw. aferze Rywina, miano WC Kaczka zyskała posłanka SLD z Pabianic, Anita Błochowiak. Ma również przydomek Żyleta.

Na senator Zdzisławę Janowską mówi się najczęściej niestety mało elegancko, „Zdzicha”.

Nad miastem cały czas, i zawsze w otoczeniu pięknych kobiet, czuwa James Bond, czyli detektyw i poseł Krzysztof Rutkowski, zwany też Szeryfem lub Strzałą z powodu swej szybkości działania.

Często na arenie politycznej interweniuje Szrama, pod tym przezwiskim kryje się Waldemar Krenc, przewodniczący NSZZ Solidarność Ziemi Łódzkiej.

Generał lub Piękniś zwykło się mówić o byłym prezydencie, a obecnie wiceministrze ochrony środowiska Krzysztofie Panasie.

Łodzianin Tadeusz Matusiak, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji to Meduza lub Budyń.

Politycy lewicy zawsze mogą się zgłosić do swojego guru, czyli Leszka Millera. W Sejmie posłanki mówią o nim pieszczotliwie Tatuś, Ojczulek lub Papa. Posłowie częściej używają określenia EL EM od pierwszych liter imienia i nazwiska.

Przydomki mają również politycy warszawscy. Wicepremier Marek Pol to Winieta, a marszałek Sejmu Marek Borowski – Borówa, wicepremier Grzegorz Kołodko nazywany jest Kłodką lub Tygrysem. Na Antoniego Macierewicza mówi się Osama bin Laden, na Andrzeja Leppera – Mulat lub Leppiej, Romana Giertycha – Kuń. Renata Beger przezwana została Jagną, a Krystyna Łybacka, minister edukacji – Księżną. Józef Oleksy ma przezwisko Stary, Szef lub Jajo. Wacław Martyniuk, sekretarz klubu parlamentarnego SLD nosi ksywę Karbowy, gdyż sprawdza obecność posłów i pilnuje głosowań. Paweł Piskorski, polityk PO ma pseudonim Piskorz, a bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy to Kaczory.

*****

– Przydomki, przezwiska są nieformalnymi skrótami zastępującymi nazwisko danego człowieka, charakteryzującymi np. jakąś cechę lub sposób zachowania – mówi prof. Andrzej Piotrowski z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego.

– Ułatwiają komunikację między ludźmi i są często oznaką przynależności do danej grupy. Przezwiska funkcjonują na całym świecie, w każdej społeczności, w której mamy do czynienia z realnymi związkami i zażyłością między ludźmi. Czasami są objawem popularności, sympatii, ale często wrogości. Te, które mają charakter sympatyczny, używane są na ogół we własnej grupie, a obraźliwe pochodzą z zewnątrz, z grup opozycyjnych.

Autor artykułu: Elżbieta Włodarczyk

Comments are closed.