Niechciany „Pan Tadeusz”


W jednym z łódzkich antykwariatów od dwóch lat czeka na właściciela pierwsze wydanie „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. Chociaż jest to bibliofilski rarytas, nie ma na niego chętnych. Sprzedawcy twierdzą, że łodzianie nie interesują się cennymi książkami. Nasz rynek penetrują za to krakowianie i warszawiacy.

– Ostatnio spadliśmy do krajowej II ligi. Gdybyśmy nie mieli kontaktów z dużymi naukowymi bibliotekami, byłoby krucho – mówi Janusz Płóciennik, współwłaściciel antykwariatu przy ul. Piotrkowskiej. – Ratujemy się przygotowywaniem oferty dla konkretnych odbiorców. Są wśród nich Biblioteka Narodowa w Warszawie i Polska Akademia Nauk w Krakowie oraz prywatni kolekcjonerzy z innych miast. W Łodzi nikt nie zapłaci za cenną książkę kilku tysięcy złotych.

Janusz Płóciennik pokazuje „Pana Tadeusza” wydanego w Paryżu w 1834 roku. Jego nakład wynosił tylko 1,5 tys. egzemplarzy. Książka kosztuje 2,4 tys. zł. Nie ma też kupca na pierwsze osobne wydanie III części „Dziadów” z 1833 roku za 1,5 tys. zł oraz wiele cennych rękopisów.

– Dzieje się tak, choć wiadomo, że są to dobre lokaty kapitału. Ich ceny będą rosły – dodaje antykwariusz.
Tę opinię potwierdza Jarosław Józefacki z innego antykwariatu przy ul. Piotrkowskiej:

– Czekamy na lato, bo wtedy przyjeżdżają klienci z innych miast: Krakowa i Warszawy. W latach 80. łodzianie kupowali wszystko, co kojarzyło im się z antykami. Teraz nie ma zainteresowania nawet tanimi rzeczami. Np. egzemplarze pisma „Na szerokim świecie” z lat 30. XX wieku można kupić po 3 zł…

Autor artykułu: (pol)

Comments are closed.