W ŁKS rozmowy o przyszłości

February 23rd, 2009

Trener Marek Chojnacki chce w przyszłym tygodniu spotkać się z właścicielem drużyny Danielem Goszczyńskim i menedżerem zespołu Tomaszem Hajto. Szkoleniowiec piłkarzy ŁKS ma zamiar rozmawiać o następnym sezonie.

- Mam pewne koncepcje i zamierzam jej forsować. Jeśli mi się nie uda, to nie jest wykluczone, że będę musiał pomyśleć – choć mój kontrakt jest ważny do czerwca 2008 – o innym sposobie na kontynuowanie trenerskiej kariery.

Autor artykułu: (hof)

Zatrzymają obu Serbów?

February 23rd, 2009

WKielcach z naprawdę z dobrej strony pokazało się dwóch testowanych Serbów – lewy pomocnik Nenad Zacevic oraz napastnik Sasha Bogunovic.

To nie pierwszy udany występ tych zawodników. Chwalono ich również za postawę w spotkaniu w Kleszczowie z GKS Bełchatów.

Obaj pojadą do Zakopanego i wiele wskazuje na to, że podpiszą kontrakty z Widzewem. Jeśli tak się stanie, mamy nadzieję, że będą się spisywać lepiej niż ich rodak Miodrag Andjelkovic przed kilkoma laty.

Autor artykułu: (bart)

Zatrzymają obu Serbów?

February 23rd, 2009

WKielcach z naprawdę z dobrej strony pokazało się dwóch testowanych Serbów – lewy pomocnik Nenad Zacevic oraz napastnik Sasha Bogunovic.

To nie pierwszy udany występ tych zawodników. Chwalono ich również za postawę w spotkaniu w Kleszczowie z GKS Bełchatów.

Obaj pojadą do Zakopanego i wiele wskazuje na to, że podpiszą kontrakty z Widzewem. Jeśli tak się stanie, mamy nadzieję, że będą się spisywać lepiej niż ich rodak Miodrag Andjelkovic przed kilkoma laty.

Autor artykułu: (bart)

Mała zgierzanka zaśpiewa w… Opolu!

May 28th, 2003

Pięcioletnia Michalina Barylska ze Zgierza wystąpi na festiwalu piosenki w Opolu, który odbędzie się 30 i 31 maja. Dziewczynka zaśpiewa piosenkę „To leszcze” z repertuaru grupy Leszcze.

Michalinka kilka miesięcy temu wzięła udział w telewizyjnym programie „Od przedszkola do Opola”. Dla wyróżniających się wykonawców organizatorzy przygotowali specjalną niespodziankę – występ na scenie plenerowej 40. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W części konkursowej widowiska bierze dział sześcioro dzieci wyłonionych spośród uczestników programu muzycznego dla przedszkolaków z ostatnich 18 miesięcy. Wystąpią w towarzystwie gwiazd: Budki Suflera, Blue Café i Leszczy.

– Śpiewanie jest w naszej rodzinie sposobem na życie – mówi mama Michaliny, Elżbieta. – Mąż nuci piosenki przy goleniu, a ja w kuchni przy gotowaniu obiadu. Michalina zaskoczyła nas, kiedy dwa lata temu sama nauczyła się piosenki z repertuaru Budki Suflera „Bal wszystkich świętych”. Teraz organizatorzy festiwalu postawili przed nią kolejne wyzwanie – w Opolu ma zaśpiewać i zatańczyć rap. Wcale się tym nie przejęła. Bardzo chętnie nauczyła się na pamięć czterech trudnych zwrotek i refrenów. Sama też wymyśliła choreografię, według której porusza się w rytm piosenki. My tylko nagraliśmy jej występ na kasetę wideo i wysłaliśmy do organizatorów.

Dziecięca edycja Opola organizowana jest po raz pierwszy. Relacje z występów najmłodszych wykonawców będzie można zobaczyć w pierwszym programie telewizji w niedzielę 1 czerwca o 10.05.

Autor artykułu: (dj)

Widzewskie rozmowy o kasie

May 28th, 2003

Po sobotnim zwycięstwie z Górnikiem trener Franciszek Smuda dał piłkarzom Widzewa trzy dni wolnego. Łodzianie dopiero dziś spotkają się na zajęciach. Wolnego nie mieli natomiast działacze, którzy od niedzieli rozmawiali o przyszłości futbolowej drużyny. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy dziś przedstawiciele Rady Nadzorczej i Zarządu Spółki SPN Widzew SA mają podjąć decyzję o podwyższeniu kapitału założycielskiego.

Takie rozwiązanie ma ułatwić spłatę zaległości wobec zawodników i różnych instytucji. W wypadku piłkarzy chodzi o zobowiązania wynikające u umów kontraktowych.

W klubie nikt głośno nie chce mówić o ewentualnych wzmocnieniach drużyny.

– Obecnie najważniejsze jest utrzymanie się w lidze i rozlicznie z naszymi obecnymi zawodnikami – twierdzi udziałowiec Andrzej Pawelec. – Po zakończeniu sezonu będzie można mówić o przyszłości.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy bardzo realny jest powrót do klubu z al. Piłsudskiego byłego prezesa Widzewa Mirosława Czesnego. – Nie mogę w tej chwili mówić o żadnych szczegółach – powiedział jeden z działaczy. – Pan Czesny jest obecnie związany umową z Piotrcovią. Nie ukrywamy, że w klubie potrzebny jest operatywny menedżer i kto wie, czy po zakończeniu współpracy z drugoligowym klubem nie wróci do nas. Wiele wyjaśni się po zakończeniu rozgrywek.

W sobotę czeka łodzian prestiżowy mecz w Krakowie. W wypadku zwycięstwa Wisła, na kolejkę przed zakończeniem sezonu, będzie już mogła świętować zdobycie mistrzostwa Polski. Wtedy sprawa utrzymania łodzian w ekstraklasie odroczona zostanie do wtorkowego spotkania z KSZO Ostrowiec.
Już dziś wiadomo, że w najbliższych dwóch pojedynkach nie wspomoże łódzkiej drużyny Marek Zając. Sprawa finalizacji umowy z łódzkim zespołem została odłożona do połowy czerwca, a zawodnik wrócił do Krakowa.

Wszystko wskazuje na to, że Widzew będzie musiał jeszcze płacić za nieodpowiedzialne zachowanie swoich kibiców. Przedstawiciele klubu zostali wezwani w czwartek na posiedzenie Wydziału Dyscypliny PZPN. Piłkarska centrala chce ukarać łódzki klub za to, że przed meczem z Legią na płytę boiska wbiegli sympatycy łódzkiej drużyny. PZPN nie przyjmuje argumentów, że do incydentu doszło 40 minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego i nie miał on żadnego wpływu na przebieg spotkania. Naganne zachowanie kilkudziesięciu wyrostków może sporo kosztować, bowiem zgodnie z taryfikatorem PZPN takie wykroczenia karane są kwotą od 5 do 50 tysięcy złotych!

Dziś o godz. 12 na cmentarzu przy ul. Ogrodowej odbędzie się pogrzeb Antoniego Nockowskiego, wieloletniego lekarza i działacza klubu.

Autor artykułu: (hof)

Łodzianie w pełnym składzie

May 28th, 2003

Piłkarze ŁKS spotkali się wczoraj na pierwszym, po spotkaniu z Aluminium, treningu i rozpoczęli przygotowania do ważnego meczu. Będzie to pojedynek z RKS w Radomsku, zarazem ostatni derbowy pojedynek naszego województwa w wykonaniu łódzkich piłkarzy w bieżącym sezonie. Oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli (8. i 9. miejsca) i mają po 42 zdobyte punkty.

Kibice ŁKS już od dzisiaj mogą kupować w siedzibie klubu przy al. Unii bilety na to bardzo interesująco zapowiadające się spotkanie. Karty wstępu w cenie 10 zł będą sprzedawane w godz. 10-16 także jutro i w piątek, chyba że wcześniej zostaną wyprzedane. Zgodnie z umową między klubami, radomszczanie przeznaczyli dla łódzkich fanów piłki nożnej 600 biletów.

W Radomsku trener Bogusław Pietrzak będzie mógł skorzystać z niemal wszystkich swoich piłkarzy. Powrócą do zespołu po odcierpieniu kary za żółte kartki Robert Sierant i Tomasz Rączka. Jedynie Sebastian Przybyszewski ma zaordynowane indywidualne zajęcia i dochodzi dopiero po kontuzji do pełnej sprawności. Po sześciu kolejnych ligowych zwycięstwach piłkarze ŁKS nadal chcą wygrywać. Zapowiadają, że do Radomska jadą walczyć o zwycięstwo, a później będą myśleć, jak pokonać w dwóch ostatnich kolejkach II ligi Podbeskidzie u siebie i ewentualnie Stomil w Olsztynie (jeżeli olsztyńscy piłkarze zakończą meczowy strajk).

Dziś trzon ekipy trenera Pietrzaka będzie trenował w godzinach przedpołudniowych. Kilku zawodników z pierwszej drużyny zagra natomiast o godz. 17 na stadionie przy al. Unii w IV-ligowym meczu rezerw z Wartą Działoszyn. Będą to: Marcin Wolski, Kosi Assogba, Marcin Stanisławski, Maciej Spaczyński, Ireneusz Grącki i bramkarz Jakub Siewierski.

Dla układu tabeli IV ligi będzie to bardzo ważny pojedynek. Warta jest obecnie na 12. miejscu, ale ma tylko trzy punkty przewagi nad szesnastym Górnikiem Łęczyca, który otwiera grupę drużyn z miejsc spadkowych. Rezerwy ŁKS mają dwa punkty więcej od dzisiejszych rywali i znajdują się na 10. pozycji. Nic więc dziwnego, że do Łodzi wybiera się wielu trenerów i działaczy z innych klubów, a na stadionie przy al. Unii będą obecni obserwatorzy z ŁZPN oraz dziennikarze wszystkich łódzkich mediów. Piłkarze będą więc bacznie obserwowani i miejmy nadzieję, że ełkaesiacy zaprezentują się tak dobrze jak w wygranym 1:0 derbowym meczu z rezerwami Widzewa.

Oby tylko nie było takiego blamażu jak w Wojsławicach w meczu z Ekologiem, gdzie grająca przez ponad 70 min. z przewagą jednego zawodnika, zasilona do tego kilkoma piłkarzami z pierwszego zespołu, drużyna ŁKS II, dała sobie łatwo strzelić gola i przegrała pojedynek, którego przegrać nie mogła. Łódzcy piłkarze nie zrobili nic, by utracie gola zapobiec.

Autor artykułu: (mm)

Dwa miliony za piętro

May 24th, 2003

Przy al. Piłsudskiego, w centrum miasta, stoją trzy biurowce. Ich właściciele mają kłopoty z ich zagospodarowaniem. Za 10 milionów złotych Bank Pekao SA chce sprzedać pięć pięter luksusowego wieżowca w centrum Łodzi przy al. Piłsudskiego 12. Pomieszczenia są nowoczesne, po remoncie.

– Zgłosiło się kilka firm zainteresowanych budynkiem. Wszystkie oferty pochodzą z Łodzi i okolic – informuje Wioletta Rodzach z biura prasowego Pekao SA. – Negocjacje trwają. Bank rezygnuje z części budynku, bo szuka oszczędności.

W lepszej sytuacji jest sąsiadujący z nim „błękitny” wieżowiec, chyba najładniejszy i najbardziej luksusowy biurowiec w centrum Łodzi. Do niedawna należał do PEKAO Development, spółki która długo przeciągała remont, aż wreszcie sprzedała budynek kieleckiej spółce Echo Investment SA. Ta dokończyła modernizację i zaczęła szukać chętnych na wynajęcie luksusowych pomieszczeń.

Po roku na budynku wciąż wisi jednak ogłoszenie o lokalach do wynajęcia – 30 procent powierzchni nie jest jeszcze zasiedlone. Wynająć można nawet całe piętra z nowoczesnym systemem klimatyzacji, wentylacji i regulacji wilgotności.

Problemów ze swoim budynkiem, również poddanym kapitalnemu remontowi, nie ma jedynie Urząd Marszałkowski, który jest właścicielem wieżowca przy al. Piłsudskiego 8. Zasiedli go 220 pracowników urzędu zajmując tu aż 8 pięter. Resztę pomieszczeń nadal będą zajmować inne instytucje administracji państwowej lub wojewódzkiej.

– Nie mamy pustostanów i lokali do wynajęcia – informuje Tomasz Krakowiak z Zakładu Obsługi Urzędu Marszałkowskiego.
Jednak gdyby nie armia urzędników, budynek stałby pusty.

Autor artykułu: Krzysztof Zając

Kropaszenko, Pampers i inni…

May 24th, 2003

Pampers – tak na wojewodę łódzkiego Krzysztofa Makowskiego mówią partyjni koledzy. Przydomek ten przylgnął do niego od czasu, kiedy jest szefem Zarządu Wojewódzkiego SLD. Wcześniej, kiedy został wojewodą był Makosiem.

– Nie wiedziałem, że nazywają mnie Pampersem – mówi wyraźnie rozbawiony Krzysztof Makowski. – Nie zamierzam się obrażać. Mój syn chodzi w pampersach.

Prezydent Jerzy Kropiwnicki ma kilka przydomków. Mówi się o nim Kropidło lub Kropielnicki, nawiązując do jego orientacji światopoglądowej i politycznej. Ma też przydomek Kropaszenko albo Kropa.

Mieczysław Teodorczyk, marszałek województwa łódzkiego chlubi się charakterystyczną brodą i wąsami – dlatego zyskał sobie określenie Lenin. Koledzy skracając nazwisko mówią też na niego Teodor.

– Nie ma nic złego w tych przezwiskach – mówi Mieczysław Teodorczyk. – Każdy ma jakiś przydomek związany z nazwiskiem, wyglądem lub zachowaniem.

Sylwester Pawłowski, przewodniczący Rady Miejskiej zyskał najpierw niezbyt pochlebny przydomek Kudłaty. Później radny SLD zamienił go na Śpiocha – zdarzyło mu się przysnąć na naradzie.

Tapir, Mały lub jak kto woli Pynczek to poseł Andrzej Pęczak.

Krzysztof Jagiełło, były prezydent, szef organizacji miejskiej SLD to Najwyższy lub Król.

Zawsze coś do powiedzenia ma cioteczka Jily, czyli posłanka Alicja Murynowicz.

W zamiłowaniu do długich wywodów, dotrzymuje jej kroku Kataryna lub Słowotok. Takie, niezbyt przyjazne określenia, przypadły posłance z Platformy Obywatelskiej, Iwonie Śledzińskiej-Katarasińskiej.

Gdy wymaga tego sytuacja, można oprzeć się o Drzewo. To przezwisko jeszcze z czasów szkolnych posła Mirosława Drzewieckiego.

Swojego zdania i koloru fryzury broni do upadłego Ruda, albo Piękna, czyli posłanka SLD Elżbieta Jankowska. Koledzy mówią tak o niej z sympatią, bo od co najmniej 10 lat ma włosy ufarbowane na rudo.

Za upór w dochodzeniu w sprawie toalet podczas przesłuchania w tzw. aferze Rywina, miano WC Kaczka zyskała posłanka SLD z Pabianic, Anita Błochowiak. Ma również przydomek Żyleta.

Na senator Zdzisławę Janowską mówi się najczęściej niestety mało elegancko, „Zdzicha”.

Nad miastem cały czas, i zawsze w otoczeniu pięknych kobiet, czuwa James Bond, czyli detektyw i poseł Krzysztof Rutkowski, zwany też Szeryfem lub Strzałą z powodu swej szybkości działania.

Często na arenie politycznej interweniuje Szrama, pod tym przezwiskim kryje się Waldemar Krenc, przewodniczący NSZZ Solidarność Ziemi Łódzkiej.

Generał lub Piękniś zwykło się mówić o byłym prezydencie, a obecnie wiceministrze ochrony środowiska Krzysztofie Panasie.

Łodzianin Tadeusz Matusiak, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji to Meduza lub Budyń.

Politycy lewicy zawsze mogą się zgłosić do swojego guru, czyli Leszka Millera. W Sejmie posłanki mówią o nim pieszczotliwie Tatuś, Ojczulek lub Papa. Posłowie częściej używają określenia EL EM od pierwszych liter imienia i nazwiska.

Przydomki mają również politycy warszawscy. Wicepremier Marek Pol to Winieta, a marszałek Sejmu Marek Borowski – Borówa, wicepremier Grzegorz Kołodko nazywany jest Kłodką lub Tygrysem. Na Antoniego Macierewicza mówi się Osama bin Laden, na Andrzeja Leppera – Mulat lub Leppiej, Romana Giertycha – Kuń. Renata Beger przezwana została Jagną, a Krystyna Łybacka, minister edukacji – Księżną. Józef Oleksy ma przezwisko Stary, Szef lub Jajo. Wacław Martyniuk, sekretarz klubu parlamentarnego SLD nosi ksywę Karbowy, gdyż sprawdza obecność posłów i pilnuje głosowań. Paweł Piskorski, polityk PO ma pseudonim Piskorz, a bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy to Kaczory.

*****

– Przydomki, przezwiska są nieformalnymi skrótami zastępującymi nazwisko danego człowieka, charakteryzującymi np. jakąś cechę lub sposób zachowania – mówi prof. Andrzej Piotrowski z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego.

– Ułatwiają komunikację między ludźmi i są często oznaką przynależności do danej grupy. Przezwiska funkcjonują na całym świecie, w każdej społeczności, w której mamy do czynienia z realnymi związkami i zażyłością między ludźmi. Czasami są objawem popularności, sympatii, ale często wrogości. Te, które mają charakter sympatyczny, używane są na ogół we własnej grupie, a obraźliwe pochodzą z zewnątrz, z grup opozycyjnych.

Autor artykułu: Elżbieta Włodarczyk

Drogowcy zamkną Pabianicką

May 24th, 2003

Trwa przebudowa wiaduktu kolejowego nad ul. Pabianicką. W niedzielę w nocy (między godz. 0.10 a 3.45) ekipy firmy Mosty Łódź zamkną obie jezdnie Pabianickiej i przystąpią do demontażu przęsła. Zamknięcie przejazdu pod wiaduktem spowoduje częściową zmianę trasy autobusu linii 157.

Kierowcy korzystać będą z objazdu ulicami: 3 Maja, Pryncypalną, Tuszyńską i Paderewskiego.

Później ruch na ul. Pabianickiej powinien już odbywać się bez większych przeszkód.

– Tylko od 26 maja do 10 czerwca, kiedy będą budowane nowe przyczółki wiaduktu, trzeba będzie wprowadzić zwężenie jezdni – mówi Leszek Jabłoński, dyrektor Wydziału Dróg i Transportu Publicznego UMŁ.

Drogowcy ułożą pierwszą z przygotowanych stalowych konstrukcji nowego wiaduktu (ich zamontowanie wymagać będzie obniżenia poziomu jezdni o 80 centymetrów), a na niej nowe torowisko kolejowe. Tu skierowane będą pociągi, w tym czasie stara budowla będzie rozebrana do końca.

Autor artykułu: (sim)

Niechciany „Pan Tadeusz”

May 22nd, 2003

W jednym z łódzkich antykwariatów od dwóch lat czeka na właściciela pierwsze wydanie „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. Chociaż jest to bibliofilski rarytas, nie ma na niego chętnych. Sprzedawcy twierdzą, że łodzianie nie interesują się cennymi książkami. Nasz rynek penetrują za to krakowianie i warszawiacy.

– Ostatnio spadliśmy do krajowej II ligi. Gdybyśmy nie mieli kontaktów z dużymi naukowymi bibliotekami, byłoby krucho – mówi Janusz Płóciennik, współwłaściciel antykwariatu przy ul. Piotrkowskiej. – Ratujemy się przygotowywaniem oferty dla konkretnych odbiorców. Są wśród nich Biblioteka Narodowa w Warszawie i Polska Akademia Nauk w Krakowie oraz prywatni kolekcjonerzy z innych miast. W Łodzi nikt nie zapłaci za cenną książkę kilku tysięcy złotych.

Janusz Płóciennik pokazuje „Pana Tadeusza” wydanego w Paryżu w 1834 roku. Jego nakład wynosił tylko 1,5 tys. egzemplarzy. Książka kosztuje 2,4 tys. zł. Nie ma też kupca na pierwsze osobne wydanie III części „Dziadów” z 1833 roku za 1,5 tys. zł oraz wiele cennych rękopisów.

– Dzieje się tak, choć wiadomo, że są to dobre lokaty kapitału. Ich ceny będą rosły – dodaje antykwariusz.
Tę opinię potwierdza Jarosław Józefacki z innego antykwariatu przy ul. Piotrkowskiej:

– Czekamy na lato, bo wtedy przyjeżdżają klienci z innych miast: Krakowa i Warszawy. W latach 80. łodzianie kupowali wszystko, co kojarzyło im się z antykami. Teraz nie ma zainteresowania nawet tanimi rzeczami. Np. egzemplarze pisma „Na szerokim świecie” z lat 30. XX wieku można kupić po 3 zł…

Autor artykułu: (pol)